Pułkownik Ryszard Kukliński

st-_mary_in_gdansk_-_ryszard_kuklinski_plaque

Chcąc znaleźć na najnowszych kartach historii Polski postać człowieka, który nie wahał się poświęcić życia i wszystkiego, co było mu drogie, w imię ratowania dobra narodu i kraju, niewątpliwie wypada przede wszystkim wskazać na postać pułkownika Kuklińskiego. Jego życie, podporządkowane służbie krajowi, przypadło na trudne czasy powojenne, kiedy to Polska Rzeczpospolita Ludowa pozostawała państwem ściśle podporządkowanym Rosji sowieckiej. Również wojsko, mające teoretycznie służyć obronie polskich obywateli, w praktyce pozostawało na rozkazach radzieckich, przez co broniło sowieckich interesów. Z płynących stąd paradoksów i konieczności podejmowania wątpliwych moralnie wyborów zdawała sobie sprawę pewna część wojskowych, jednak tylko Ryszard Kukliński podjął odważną decyzję, by aktywnie i sprytnie walczyć z zuchwałymi planami Sowietów. W czasie zimnej wojny zdecydował się na współpracę z amerykańską agencją wywiadowczą, CIA.

Trudne czasy

Całe życie Ryszarda Kuklińskiego było naznaczone trudami, jakie wpisane były w XX-wieczną historię Polski. Urodzony w 1930 roku, przeżył okropności związane z czasem wojny: stracił ojca, którego zamordowano w obozie koncentracyjnym, wypędzony z rodzinnego, warszawskiego domu, pracował już jako 15-latek. W krótki czas później rozpoczął naukę we wrocławskiej szkole oficerskiej. Późniejsza kariera wojskowa zaprowadziła go do szeregów polskiego kontrwywiadu i wywiadu wojskowego. Swoim współpracownikom Kukliński dał się poznać jako inteligentny, pracowity i rzetelny człowiek. Wśród powierzanych mu zadań znajdowało się między innymi przygotowanie planów operacji Dunaj, to znaczy zbrojnej interwencji, jaką dokonały wojska Układu Warszawskiego na terenie Czechosłowacji, by stłumić w zarodku rewolucyjne nastroje, znane obecnie pod nazwą Praskiej wiosny. Zarówno to, jak też konieczność podnoszenia broni na protestujących w Polsce Ludowej robotników, skutecznie skłaniało wojskowych do poddawania w wątpliwość zasadności pełnienia służby wojskowej. Stawało się jasne, że dopóki cały kraj będzie pozostawał pod zwierzchnictwem obcego państwa, mającego własne priorytety i plany, mundury żołnierzy polskiego wojska pozostaną ironiczną namiastką tego, czym powinny być.

Jack Strong

Powojenną rzeczywistość Europy i świata formowała przede wszystkim zimna wojna, jaką prowadziły między sobą największe mocarstwa: Rosja Radziecka i Stany Zjednoczone. W szczególnie nieciekawej sytuacji pozostawała Polska, traktowana przez ZSRR jako swego rodzaju narzędzie do osiągania wyższych celów. Gdy pułkownik Kukliński uzyskał dostęp do planów budowy schronów przeciwatomowych, dedykowanych radzieckiemu dowództwu, zyskał pewność, że Rosjanie poświęcą wszystko, by wygrać w swoim konflikcie z Amerykanami i zyskać miano światowego hegemona. Wizja kolejnej wojny, w której prawdopodobnie zostanie użyta broń atomowa, a wiele krajów, w tym Polska, zostanie skazanych na zagładę, skłoniły pułkownika Kuklińskiego do podjęcia heroicznej decyzji. Przez 10 lat pozostawał on w kontakcie z amerykańskim wywiadem, dostarczając dowództwu USA tajnych, radzieckich planów wojskowych. Jako Jack Strong był najcenniejszym współpracownikiem, jakiego zyskał Zachód w walce z nieobliczalnym Związkiem Radzieckim. Działalność Kuklińskiego przyczyniła się do rozbicia ZSRR od środka, a tym samym odzyskania przez Polskę tak upragnionej niezależności. Sam pułkownik zapłacił za swoje wybory wysoką cenę – tuż przez wprowadzeniem stanu wojennego był zmuszony uciekać z kraju. Wraz z rodziną ukrywał się na terenie USA, mając świadomość, że w ojczyźnie którą pragnął ratować, przypięto mu łatkę zdrajcy, zdegradowano i skazano zaocznie na karę śmierci. Choć w 1997 roku sąd wojskowy dokonał rehabilitacji pułkownika, spotkały go zaszczyty i możliwość powrotu do kraju, nie zmieniło to faktu, że jego życie prywatne ucierpiało najmocniej na skutek podjętych wcześniej działań. Choć sam Kukliński uniknął zdemaskowania i pozbawienia życia, w niewyjaśnionych okolicznościach zginęli, już w USA, jego obydwaj synowie.

Dodaj komentarz